Używanie modelu AIDA w przygotowywaniu strategii działań marketingowych w Internecie.
05/01/2012 | Joanna Jędrasik | Kategoria: ePR
Skrót AIDA to akronim słów Attention (Uwaga), Interest (Zainteresowanie), Desire (Pożądanie) i Action (Działanie). Celem stosowania tej metody jest takie skonstruowanie naszej strategii (opartej oczywiście na tych 4 punktach), aby uzyskać jak najlepszy efekt dotarcia do obranej przez nas grupy docelowej. Jak zatem wtłoczyć model do naszych działań w sieci? Przyjrzyjmy się po kolei wszystkim elementom:
1. Attention.
Przyciągamy uwagę i budujemy świadomość marki. To pierwszy krok, który ma na celu zwrócenie uwagi Użytkownika na nasz przekaz. Jak to osiągnąć? Nasze reklamy, strona www, landing page muszą zwracać na siebie uwagę - niby proste, ale trzeba się przyłożyć na etapie konstrukcji. Co zatem? Testy, testy i jeszcze raz testy. Może się wydawać, że zbudowanie strony czy przekazu reklamowego, który przyciągnie Użytkownika i wzbudzi zainteresowanie (to nasz pierwszy cel!) jest prostą sprawą, jednak nic bardziej mylnego. Możemy działać na zasadzie prób i błędów, oczywiście. Po co jednak tracić czas i pieniądze skoro są metody, pozwalające na zdeterminowanie co działa, a co nie? Nie wystarczy sprawdzić od czasu do czasu wskaźnika odrzuceń naszej strony żeby stwierdzić, że coś jest nie tak. Co zatem? Zanim przystąpimy do tworzenia strony, reklamy czy tekstu sprawdzamy, co działa najlepiej. Jakie słowa kluczowe powinniśmy wziąć pod uwagę? Czy usability strony, którą mamy w głowie, zadziała? Czy zastanowiliśmy się nad optymalizacją? Jest dużo instrumentów, które mogą nam pomóc w tym pierwszym etapie, jak choćby szereg narzędzi od Google dostępnych w Google Webmaster Tools.
2. Interest.
Przyciągnęliśmy już uwagę Użytkownika? W takim razie musimy zacząć starać się podwójnie i zawalczyć o utrzymanie jego zainteresowania. Jak to wygląda w praktyce? Cóż, jeśli udało nam się zrobić dobrą reklamę, a landing page, na który kieruje, jest słaba, to z pewnością nie zatrzymamy na niej potencjalnego Klienta, prawda? Jakie mamy zatem opcje? To bardzo proste – dajemy Użytkownikowi coś, z czym może się identyfikować, co trafia bezpośrednio w jego gust. Kiedy wiesz, do kogo kierujesz swój przekaz, nie powinno być to takie trudne, kluczem jest tu po prostu odpowiednio targetowany komunikat. Miejsce zamieszkania, wiek, zainteresowania, dochody i wszystkie inne dane pozwolą nam skonstruować tekst lub zbudować stronę www idealnie dopasowaną do potrzeb Użytkownika.
3. Desire.
Rozbudzamy pożądanie. Udało nam się już przyciągnąć uwagę Użytkownika, wzbudzić jego zainteresowanie usługą lub produktem. Teraz kolej na następny krok – Użytkownik musi zapałać nieodpartą pokusą posiadania tego, co mamy mu do zaoferowania. Jak? Pokazujemy mu, jak dana rzecz zmieni jego życie na lepsze i dlaczego to właśnie dla niego jest idealna. Na tym etapie pogłębiamy zainteresowanie na tyle, żeby potencjalny Klient powiedział sobie: „O tak, tego właśnie szukałem, dlaczego dopiero teraz na to wpadłem?”. W tym etapie możemy postawić zarówno na dobre copy, jak i na kreację graficzną – wszystko, co wzbudzi w Użytkowniku potrzebę posiadania oferowanej przez nas rzeczy. O czym musimy tu pamiętać? O podkreślaniu walorów naszego produktu - w końcu jest na tyle dobry (ba, idealny!), że jest w stanie wprowadzić w życie Użytkownika zmianę, która pozwoli mu na osiągnięcie nowego poziomu szczęścia i luksusu.
4. Action.
Akcja zakup! Wydawać by się mogło, że ten etap jest najłatwiejszy ze wszystkich, zawierających się w koncepcji AIDA. Nie dajmy się jednak zwieść – można tu popsuć tyle samo, co w poprzednich punktach. Jeśli już pokonaliśmy prawie całą drogę, od przyciągnięcia uwagi Użytkownika, aż do wzbudzenia w nim dzikiego pożądania (o tak, teraz może być już nawet w amoku!), musimy zwrócić szczególną uwagę na moment, w którym realizuje on swoją rządzę i dokonuje zakupu. Mamy sklep internetowy? Świetnie, zatem kupno naszego produktu czy zamówienie usługi musi być maksymalnie proste i intuicyjne. Nikt nie lubi szukać przycisku „kup teraz”, błądzić po stronie w celu odnalezienia „koszyka” lub sprawdzenia sposobów płatności. Usability, usability i jeszcze raz usability, bo przed samą metą bardzo łatwo stracić prowadzenie.
Wszystko to, co widzicie powyżej, może wydawać się opisane ogólnikami (nie ukrywajmy tego już dłużej, jest tak w rzeczywistości), ale daje minimalny obraz tego, jakie etapy musimy pokonać i na co należy zwrócić uwagę przy kreowaniu naszej strategii działań marketingowych w sieci. Nikt nie mówi, że jest łatwo, od czego jednak są ludzie, do których można zgłosić się po (nawet drobną) pomoc?:)


